Strona główna > O nas

O nas

Jaramy się każdym detalem. Robimy to dla zajawki. Po prostu lubimy czapki!

Jedno jest pewne. Życie to momenty. Czasami trzeba dojrzeć do tego, by odpowiednio je celebrować. Dla nas zupka chińska zjedzona na szczycie góry, przy wschodzie słońca z wartościową osobą, jest lepsza niż degustacja w “gwiazdkowej” knajpie. Pieniądze warto wydawać na zajawki (i z tych nigdy nie wyrastać)… oraz  wspomnienia i podróże. To tam poznajemy najbardziej wartościowych ludzi. Bo na końcu tego wszystkiego będzie liczył się Twój “squad”.
Bez względu na to, czy jest to Twoja rodzina, druga połówka, czy ziomki z kite-ekipy. I nie ważne ile masz lat. Liczy się to, co masz w serduchu i zajawa… do życia. A ono pisze różne historie.
Poznajcie naszą. Poznajcie historię Cap Squad.

2015

Różni ich wiele, poza...

życiem z pasją i licznymi zajawkami.

Marek i Tomek poznali się dzięki wspólnemu znajomemu, od którego kupowali maszyny hafciarskie. Pewnego dnia Marek powiedział: “Lubię czapki. Chcę robić czapki dla siebie i fajnych ludzi. Chcę, żeby ktoś się uśmiechnął zakładając je na głowę”

Jeśli do tego dodamy wspólne doświadczenia i tradycję rodzinną, nie mogło to się nie udać.

Każda rodzinna historia biznesu ma swój początek… tutaj cofnijmy się aż do XIX wieku.

2015

1924

1924

W Kurowie, niewielkiej wsi, w województwie lubelskim, na świat przychodzi Marianna, praprababcia Tomasza – jest rok 1880. 14 lat później, po drugiej stronie Polski w Poznaniu rodzi się Agnieszka, prababcia Marka. Właśnie od tych dwóch pracowitych kobiet, rozpoczyna się cała historia.

1924

W tym roku obie stają się właścicielkami maszyn do szycia marki Singer. Stając się coraz bardziej biegłe w szyciu przyuczają do tego swoje dzieci, praprababcia Marianna – córkę Karolinę, a prababcia Agnieszka – córkę Stefanię, która w końcu zostaje zatrudniona w Teatrze Wielkim w Poznaniu, przy projektowaniu i szyciu strojów do spektakli.

1945-1980

W trzecim pokoleniu maszynę marki Singer Karolina przekazuje córce Janinie. Zdolna dziewczyna w czasie wojny szyje elementy mundurowe dla Armii Krajowej. Tu liczyło się solidne wykonanie.

Z kolei Stefania przekazuje swoją maszynę, wiedzę i umiejętności trójce swoich dzieci, m.in. Hannie, która otwiera firmę szyjącą między innymi: torebki, paski i pióropusze. Kto by pomyślał, że niespełna 40 lat później te finezyjne nakrycia głowy zamienią się w równie dopracowane snapbacki, fullcapy, czy bejsbolówki.

W czasach PRL-u rodzinne tradycje od Janiny, wraz z maszyną do szycia przejmuje jej syn Krzysztof, włączając po latach do współpracy swojego potomka, Tomasza – obecnie współwłaściciela Cap Squad. Choć dziś firma stawia już na zdecydowanie nowocześniejszą technologię, blisko stuletnia maszyna nadal jest w rękach Tomka.

1945

2004

2004

Wspólnik Tomasza – Marek również zachował maszynę, na której pracowała jego prababcia. Co więcej, sprzęt po delikatnej modyfikacji, dodaniu silnika elektrycznego, był w użyciu aż do 1995 roku! Marek prawdopodobnie już w dzieciństwie wiedział, czym się będzie zajmować, gdy dorośnie. Mając zaledwie 3 latka zaśpiewał swoją pierwszą piosenkę dla dzieci – „Mam chusteczkę haftowaną” – poważnie! Tyle, że według małego brzdąca chusteczka nie była haftowana tylko „hatkowana”. Jak zwał tak zwał, w każdym razie mały Marek miał swój cel i udało mu się go zrealizować – w wieku 24 lat założył firmę zajmującą się haftem komputerowym.

Od kitesurfingu do czapek z daszkiem

Zanim Marek powiedział: “Lubię czapki i chce je robić dla siebie.”, każdy z nich miał własną historię. 

Marek pływał na kitesurfingu 20 lat temu. Zanim ktokolwiek wiedział w Polsce, co to jest. Był jednym z tych wariatów, którzy pływali “unhooked” – bez zabezpieczenia, na czym się da i czasami prawie dosłownie na desce do prasowania. Wtedy naprawdę to był sport ekstremalny dla prawdziwych zajawkowiczów i niezłych krejzolów.
Nie każdy wybiera jednak najprostsze ścieżki. Dla biznesu Marek porzucił pasję. Ale do dziś na hasło “kite” – oczy się szklą, pojawiają się iskierki, zapala się wewnętrzny
płomień. Ale wiecie co? – zrozumie to tylko ten, kto próbował połączyć się z żywiołem.

zajawka

góry

Górskie podróże - Nepal i Himalaje...

A co z Tomkiem? Powinniście posłuchać jego historii o podróży do Nepalu. Jeśli kiedykolwiek słyszeliście, że to zmienia życie, jest to prawdą. Człowiek wraca mądrzejszy, świadomy własnych ułomności, oszołomiony wielkością i surowością gór, a jednocześnie z siłą, która go niesie przez następne miesiące i lata. Marek powiedział do Tomka po powrocie: “Stary zmieniłeś się.” Trudno jednak opisać słowami, czym ta zmiana była.

Cap Squad to nie tylko jednak historia dwóch założycieli, czy firma produkująca czapki z daszkiem. To cała nasza “czapkowa rodzina”. Ekipa ludzi z prawdziwymi zajawkami. Pełnych pomysłów, inspirujących się nawzajem. Projektujących, haftujących, czasami szyjących do późnych godzin nocnych. Bez takiego “squadu” jaki mamy, to wszystko nie byłoby możliwe!

Cap Squad